Czy praca animatora jest łatwa?

Dzisiaj chciałabym poruszyć kwestię o których mało kto zdaję sobie pewnie sprawę 🙂 I dodam tylko, że uwielbiam tę pracę, i broń Boże nie chce tutaj na nic narzekać, ale często mówi się o blaskach tego zawodu, a tak mało mówi się o “cieniu”, więc dzisiaj małe kulisy jak to naprawdę jest. Opowiem na konkretnych przykładach, które zdarzały się w mojej firmie, dlatego ten wpis będzie troszkę chaotyczny za co Was przepraszam.

Zacznę od tego, że ZAWSZE, przed każdymi animacjami mam tremę, boli mnie brzuch z nerwów i się denerwuje, dlaczego? W końcu to nie są moje pierwsze a tysięczne animacje… wiecie dlaczego? Bo za każdym razem nie wiem co się wydarzy, nigdy nie wiem jakie trafią mi się dzieci. Zawsze zadaje sobie to pytanie: czy będą chciały się ze mną bawić? a może nie będą zainteresowane i będę musiała na rzęsach stawać, żeby ich zachęcić.

Dodatkowo przy każdych animacjach mamy darmową siłownię (i szczerze? nienawidze tego momentu w animacjach) czyli… najpierw pakowanie do auta tych wszystkich klamotów, potem rozpakowanie ich u klienta, po animacjach ponowne załadowanie do auta i później z auta do magazynu… o ile jedziemy na “małe” animacje bez żadnych atrakcji dodatkowych to nie ma problemu. Jesteśmy we dwie, wiec na raz potrafimy się zabrać, ale jeżeli jedziemy z nagłośnieniem, dmuchańcem, watą cukrową, maskotkami to często musimy obracać do auta 3-4 razy…. serio, nie jest to przyjemne ;p a jeszcze bardziej kiedy mamy pod rząd kilka animacji i wracamy w nocy na maxa zmęczone… więc chyba czas pomyśleć o zatrudnieniu tragaża 😀

Jedzenie, picie, tolaeta…. o ile mamy tylko jedne animacje w ciągu dnia – nie mamy z tym problemu, ale jeżeli mamy kilka imprez pod rząd to uwierzcie nam, że czasem kawałek tortu urodzinowego jest dla nas wybawieniem, więc w końcu po latach nauczyłyśmy się nie odmawiać, gdy ktoś nas częstuje 🙂

Okej to teraz opowiem Wam jak to wygląda z naszej perspektywy na weselu… Na przykładzie animacji 5-7-15 godzinnych. Ustalamy wcześniej z parą młodą plan (kiedy rozpoczyna się obiad, czy dzieci siedzą z rodzicami czy z nami, czy animacje rozpoczynamy przed obiadem, a może po pierwszym tańcu). No i opowiem Wam teraz jak to wygląda w praktyce. Ustaliliśmy, że dzieci mają być obecne na pierwszym tańcu, siedzą przy obiedzie z rodzicami a my animatorki siedzimy z obsługą. Zaraz po pierwszym tańcu możemy zaczynać zabawy. Okej, wiec my siedzimy, jemy rosół i już widzimy “brykające” dzieci na parkiecie, więc już zadajemy sobie pytanie “a może teraz powinnyśmy zacząć, no bo w końcu niektóre dzieci się nudzą, no tak, ale pozostałe jeszcze jedzą” (kiedy fotograf, kamerzysta czy dj w spokoju jedzą obiad my często raz dwa jemy i uciekamy). Okej jedna zjadła – to idzie działać z grupką, która się nudzi, więc zaraz zlatują się pozostałe dzieci, idziemy na pierwszy taniec, po pierwszym tańcu rozpoczynamy nasze animacje. Mija jedna godzina, druga, trzecia, piąta – my co jakiś czas wymieniamy się, żeby pójść coś zjeść, napić się czy pójść do toalety. Nie mamy tak jak fotograf, kamerzysta, dj, że teraz mamy przerwę, u nas NIE MA przerw w animacjach. Jedyne przerwy to kiedy rodzice zakomunikują, że jest kolacja i dzieci mają zjeść to wtedy mamy 10min “przerwy” (w cudzysłowiu bo zawsze znajdzie się grupka dzieci, która nie chce w tym momencie jeść kolacji ;p). Dlaczego o tym mówię tak szczegółowo? Bo kiedyś nie byłysmy na tyle odważne, doświadczone i nie walczyłyśmy o swoje – teraz, mamy w umowie zapis, że przy pakiecie powyżej 3 godzin Państwo Młodzi zapewniają nam miejsce przy stole. Zauważcie, że jesteśmy tak samo obsługą jak kamerzysta, fotograf czy dj, więc nie rozumiem dlaczego miałoby zabraknąć dla nas miejsca przy stole? Fakt, zdarzały nam się na początku wesela 5h bez szklanki wody i kromki chleba i wiecie co? Nie ma nic gorszego niż głodny czy nienawodniony animator 🙁 bo wtedy mózg nie pracuje 🙁 więc to jest taki aspekt, który jeszcze potrzebuje czasu w naszym kraju, bo ciągle wydaje się niektórym, że my to tylko przychodzimy na wesele POBAWIĆ się z dziećmi i w sumie nie potrzebujemy jedzenia i picia 🙁 dlatego tym bardziej doceniamy to kiedy Państwo Młodzi sami wychodzą z taką inicjatywą i pytaniem bo wiemy, że darzą nas szacunkiem i wiedzą, że traktujemy to jako pracę, wiec podchodzimy do tego profesjonalnie (zaznaczę, że jak jeżdzimy na wesela 3h to nie oczekujemy nic, bo 3h jesteśmy w stanie wytrzymać bez jedzenia czy picia)

Kolejny aspekt jest taki, że większość czasu spędzamy w aucie i czasami nie mamy wpływu na korki na drogach… Uwierzcie nam, że my naprawdę ZAWSZE bierzemy pod uwagę korki jak jedziemy w kierunku gdzie korki się zdarzają, często wyjeżdżamy dużo za szybko żeby być na miejscu o czasie, ale nie ukrywam, że zdarzały nam się animacje, że faktycznie się spóźniłyśmy bo był wypadek, bo obwodnica stała i uwierzcie nam, że nie ma dla nas nic bardziej stresującego niż to, że mamy zadzwonić do klienta i powiedzieć, że się spóźnimy 🙁

Ostatnia już kwestia jest taka, że większości osobom wydaje się, że to jest tak bardzo opłacalny biznes, że nic tylko otwierać firmę z animacjami. Tylko nikt nie zdaje sobie sprawy co wpływa na cenę naszych usług: ZUS, podatek (każde animacje są wykonywane legalnie, nie wykonujemy NIC na czarno, każdy otrzymuje paragon czy fakturę), czas animacji, czas transportu na animacje (czasami wychodzi tyle samo co trwają animacje), czas pakowania, rozpakowywania i MYCIA sprzętu, sprzęt (co kilka miesięcy musimy kupować nowe piłki, farbki do malowania twarzy, pędzelki, balony, patyczki do waty, stroje dla nas) – tak między nami… to jest studnia bez dna 🙂 kiedy wydaje Ci się, że już zaoszczędziłaś jakieś pieniądze to rozwali Ci się maszyna do waty cukrowej i musisz natychmiast kupić nową 🙂 ot taki przypadek, który zdarzył nam się ostatnio … życie… 🙂 i ciągle będzie coś nowego do kupienia bo to wszystko się zużywa i traci na wartości, więc w biznesie animatora trzeba umieć dobrze ZARZĄDZAĆ finansami, żeby nie popłynąć za bardzo 🙂

Ufff.. ciekawe czy ktoś przejdzie przez cały wpis do końca ;p troche mnie poniosło, ale mogłabym pisać i pisać o takich sytuacjach bo o ile ktoś wie jak to wygląda naprawdę to potrafi jeszcze bardziej docenić naszą pracę, a jeżeli ktoś myśli, że animator to ktoś taki kto TYLKO przyjdzie i się pobawi to lepiej niech przeczyta ten wpis 🙂

Poniżej kilka fotki zza kulis 🙂